Krasicki, Małżeństwo

O święty Sokratesie! tak cię Erazm mienił, Nie byłbyś nigdy świętym, gdybyś się nie żenił. Zyskałeś uwielbienie, zyskał świątobliwość; Któż cię świętym uczynił? — Małżeńska cierpliwość. Dajmy jednak, iż twoja nie w Ksantypów rzędzie, Dobra, cicha, powolna, wstrzemięźliwa będzie; Pokorna jak dewotka, wstydliwa jak mniszka, Jednym słowem, jak owa w teatrach Agnieszka. A wiesz, co się z Agnieszki oblubieńcem stało? Wielu się na pozorach płonnych oszukało: O Arnolfy nie trudno. Aleś ty szczęśliwy; Wierzę, że twojej pozór
teksty tłumaczenia szczery i prawdziwy. Dobry towar, a ja go, choćbym mógł, nie kupię. Wiesz dlaczego? Agnieszki, kiedy nie złe — głupie”. „Tym lepiej”. „Owszem, gorzej, grubo taki błądzi, Który głupstwo przymiotem dla żony być sądzi. Najlepiej środek obrać; dumne animuszem, Umieją mądre kornet czynić kapeluszem. Niech będzie oświecona, rozum nie zawadzi, Ale rozum powolny, co powinność radzi, Rozum, co zna podległość — może to niegrzecznie — Przecież żony podległe muszą być koniecznie”. „To się lepiej nie żenić”. „Czyż kupiec frymarczyć Nie powinien dlatego, gdy zysk wydostarczyć W jednym handlu nie może? W innym zysku szuka. Złe stadło, nieszczęśliwe — dla drugich nauka, Zła małżonka — treść nędzy, lecz kiedy poczciwa, W dwójnasób szczęścia, pociech natenczas przybywa. Jedno słowo — los życia; nieznośny po stracie, Najszczęśliwszy, gdy z zyskiem; żeńże się, mój bracie!”.

2008-11-26 10:01:28